Ignacy Gogolewski kończy 90 lat

Ignacy Gogolewski, Honorowy Obywatel Miasta Ciechanowa a przede wszystkim znany aktor teatralny i telewizyjny obchodzi dzisiaj 90 urodziny.

Urodził się w Ciechanowie w 1931 r.

- Mimo, że spędziłem tu zaledwie pięć lat jako chłopak, to miejsce mojego urodzenia ma swój czar – mówi aktor w rozmowie z "Tygodnikiem Ciechanowskim", red. Izabelą Kobą. - Kiedy wracamy z Wybrzeża do swojego domu na wsi w gminie Zatory, zatrzymuję się na rogatkach Ciechanowa lub przejeżdżam przez miasto. Nie zapomni się obrazu rwącej Łydyni, która zmoczyła cały mój ubiór. Nie zapomni się wspaniałego pejzażu z zamkiem królowej Bony. Nie zapomni się rynku, na którym stały dziesiątki straganów i wielka pompa, na którym można było dostać wszystko, a obok którego mieszkaliśmy. Gdy zatrzymuję się w Ciechanowie, to tak jakbym się nie wiadomo już który raz narodził. Ale to również dlatego, że nie tylko zostały mi obrazy z dzieciństwa, ale i obrazy przywołane przez starszego ode mnie o 8 lat brata matki Stanisława. To on mi później Ciechanów pokazywał i mówił: „Tu byliśmy, tu mieszkaliśmy, tu się to i to wydarzyło”. Ciechanów co pewien czas rodził się we mnie. Okres dzieciństwa to okres kształtowania się wrażliwości człowieka, wpływa na całe życie. Bardzo wiele Ciechanów mi dał, daje. Spowodował, że chciałem coś osiągnąć. Bardzo wcześnie, za wcześnie, go opuściliśmy, ale często do niego wracam. Mam nadzieję, że nie przyniosłem mojemu miastu wstydu. Wiem, że nie poświęciłem mu tyle czasu, co inni Honorowi Obywatele prof. Bibiana Mossakowska czy prof. Andrzej Rzepliński. Moje ciechanowskie dzieciństwo i moje życie zostało ukoronowane tytułem Honorowego Obywatela Ciechanowa. W dniu uroczystości pomyślałem, że jestem szczęśliwy, bo mimo prawie 90 lat mogę jeszcze być w mieście, w którym się urodziłem. Ta ziemia jest mi bliska, z niej dostałem wszystko.

Był nieślubnym synem Heleny Zawadówny i ziemianina Piotra Gogolewskiego z Gogól w gm. Gołymin. Ojca widział tylko raz w życiu, gdy ten był już siwym, starszym panem. Nazwisko aktora było i jest tam znane od zawsze. Dzieciństwo i wczesną młodość spędził w Otwocku.

Wychowywała go matka i babcia. Nazwisko ojca przyjął dopiero w 1947 r. Miał wtedy 16 lat.

- Czego bym sobie życzył z okazji urodzin? Szczęścia. Bo ci, którzy płynęli Titanikiem, mieli zdrowie i pieniądze, tylko szczęścia nie mieli - żartuje aktor.

 

Więcej w najbliższym numerze "TC"

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież