Gazeta Mławska

Niedziela, 22 kwietnia 2018

Już teraz zamów e-prenumeratę "Tygodnika" na: http://eprasa.pl/news/tygodnik-gazeta-mławska. W e-prenumeracie taniej!

Życie nie tylko po to jest, by brać…

18.12.2017 00:00:00

Rozmowa z małżonkami Elżbietą i Henrykiem z Mławy - zawodową rodziną zastępczą
* W powiecie mławskim, podobnie jak w całym kraju, brakuje kandydatów na rodziny zastępcze. Państwo mieli obawy, zanim zdecydowali się pełnić tę niełatwą i odpowiedzialną funkcję? - Oczywiście, że mieliśmy. Do końca nie zdawaliśmy sobie sprawy, z czym wiąże się pełnienie funkcji zawodowej rodziny zastępczej. Poza tym, że mieliśmy zastąpić rodziców biologicznych zupełnie obcych nam dzieci. Niby rzecz prosta, zwłaszcza że wcześniej wychowaliśmy dwoje własnych dzieci. Jednak rzecz jest trochę bardziej skomplikowana i poza typową codzienną opieką dochodzą dodatkowe obowiązki. Mianowicie współpraca z Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie, które jest, formalnie rzecz biorąc, naszym pracodawcą, ale też koordynuje wszelkie sprawy: od przydzielenia dziecka do naszej rodziny zastępczej, poprzez nadzór nad właściwym pełnieniem przez nas obowiązków, szkolenia, spotkania powierzonych nam dzieci z rodzicami biologicznymi, aż do odejścia dziecka z naszej rodziny zastępczej – powrót do rodziców, adopcja lub przeniesienie do innej rodziny zastępczej. * Wielu emerytów wiedzie beztroski tryb życia, wyjeżdżając na wycieczki zagraniczne, bawiąc się na balach czy słuchając wykładów na Uniwersytecie Trzeciego Wieku. Państwo raczej mogą tylko o tym pomarzyć. Zapytam cokolwiek przewrotnie: po co wam kłopot z wychowywaniem cudzych dzieci? - Gdy byliśmy młodsi, korzystaliśmy z popularnych wtedy wczasów i wycieczek, jeździliśmy z dziećmi nad morze czy w góry. Teraz trudniej byłoby dla nas obojga wyjechać na wczasy - nie korzystamy z tych dobrodziejstw. Mamy za to coś, czego inni nie mają. Opieka nad dziećmi, które zostały skrzywdzone przez los, sprawia nam wielką radość i daje dużo satysfakcji. Nie nudzimy się wcale, a wręcz przeciwnie - brakuje nam czasu. A poza tym mamy pszczelą pasiekę. Jest to nie tylko radosne zajęcie, ale też pewien sposób na „ratowanie świata”. K.J. Cała rozmowa w papierowym wydaniu „TGM” z 19 grudnia.

autor: Red.

Komentarze Internautów (0)dodaj komentarz

Na razie nikt nie skomentował tego artykułu, aby wziąć udział w dyskusji, należy dodać komentarz