Gazeta Mławska

Sobota, 25 listopada 2017

Elektroniczne wersje bieżących i niektórych archiwalnych wydań "Tygodnika" dostępne są na portalu eprasa.pl

Jestem prawdziwy, śpiewając po polsku

13.11.2017 23:25:00

Rozmowa z Markiem Piekarczykiem, muzykiem rockowym, wokalistą zespołu TSA
* Przyjechał pan do Mławy z okazji piętnastej edycji ogólnopolskiego konkursu dla zespołów rockowych, „Rockowania”. Jak ocenia pan poziom tego przeglądu muzycznego? Które zespoły się panu spodobały? - Poziom był bardzo dobry. Najgorsze jednak w tym jest to, że były bardzo różnorodne zespoły, każdy miał inną stylistykę i każdy miał inne pomysły na muzykę. Mieliśmy trudny wybór, komu dać nagrody… najchętniej podzieliłbym tę kasę na wszystkich, ale trzeba było się zdecydować na parę wybitnych składów. Kierowałem się intuicją i ten ostatni zespół Sydney Lane zajął pierwsze miejsce. Są to młode chłopaki, którzy mieli bardzo dobry pomysł na siebie, na scenę, mieli coś do przekazania, śpiewali dobre, polskie teksty, bardzo przemyślane rzeczy i bardzo bogate harmonicznie. To są ludzie, którzy mają przed sobą dużą przyszłość. Drugi zespół, który bardzo mi się spodobał, to Miasto Wewnętrzne… no ich teksty są super! Ich wokalista – Bartosz Pawłowski – śpiewa takie rzeczy, których ja na pewno nie potrafię. Szczególnie spodobał mi się ich utwór „Mława”, bo uważam, że ciężko jest zaśpiewać o własnym mieście, a im się to udało i jest to przebojowe, fajne, sympatyczne i myślę, że może być to przebój nie tylko w Mławie, ale też w całej Polsce. * Jest pan od lat wokalistą zespołu TSA, który jest prekursorem heavy metalu w Polsce. Od początku śpiewacie w języku ojczystym, przez co trochę odstajecie od reszty sceny, ponieważ każdy, kto chce zrobić karierę w tej branży, śpiewa w języku angielskim, czyli języku „ojczystym” tego gatunku. Dlaczego zdecydowaliście się na język polski? - No bo gramy dla Polaków. Nagraliśmy co prawda trzy płyty po angielsku, które wyszły na Zachodzie, w Beneluxie, Anglii, były nawet wysoko notowane. Wyszły też w Stanach… trochę się tam szlajaliśmy po tej zachodniej scenie, ale jakoś nie widzę, żeby angielski miał jakiś power… ci wokaliści heavy metalowi jęczą, wyją… ja nie lubię takiego śpiewania, chociaż są niesamowici wokaliści, którzy dają prawdziwego czadu w tym języku, ale powtarzam, że ja śpiewam dla Polaków. Nie chcę śpiewać po angielsku, ponieważ uważam, że po angielsku nie jestem szczery. Jestem prawdziwy po polsku, jestem Polakiem, to jest język, którym ja myślę i czuję, kocham, nienawidzę i walczę po polsku, a ludzie, którzy przychodzą na moje koncerty to Polacy, więc po co mam śpiewać do nich po angielsku? Żeby ich okłamać? Rozmawiał Mateusz Przybyszewski Cały wywiad w papierowym wydaniu „TGM” z 14 listopada.

autor: Red.

Komentarze Internautów (0)dodaj komentarz

Na razie nikt nie skomentował tego artykułu, aby wziąć udział w dyskusji, należy dodać komentarz